Autorska
Seria Poetycka
Złota Saga
Piekarzy i
Cukierników Polskich
Ojcowskie ciacho
Ojcowską Firmę
I Dziadkowy zew
Wejdzie w to wszystko
To Młode Pokolenie
Lata mijają
W Gdańsku
Jak zawsze
Ulicą Długą
Dumnie
przechadza się
Gdański Czas
Co dzień
pękają
Granice Dnia
Ojciec
budował
Wiódł myśl
Ku światu
Gdy skoro
świt
Przejmuje
Mariusz
Nadzieja
Rodu
I Filar Rodu
Syn
Prawie
minister
I prawie
premier
I mówi
Ojciec
Ojciec nie
tak
I się
zmieniłeś
I wcale nie
jest
To anomalia
Razem z tą Twoją zmianą
Zmienił się
także
I Twój cały
Świat
Tylko
dlaczego
Chcesz
jednak trwać
W tym jednym
Jedynym
miejscu
By nie
minęły
Nieważne ile
Ile masz lat
Deser do
życia
Kupuje każdy
Kupuje każdy
Każdego dnia
Deser do
życia
I tyle chwil
Szczęśliwych
chwil
Każdego dnia
Tyle nadziei
Ile deseru
Do życia
masz
Mariusz
spogląda
Cicho na
kasę
Do grosza
grosz
Jeżeli znowu
Grosza
przybędzie
To i w
Cukierni
Weselszy ton
I tak
tydzień w tydzień
I tak codziennie
I nowy sens
Tak dni
mijają
Tak dziś
budują
I tak dzień
w dzień
I nowy sezon
Znowu
turyści
Prawdziwy
potok
Jeden wielki
szturm
Cukiernia Kaliszczak
Każdemu po
drodze
Każdy w
Cukierni
Przeto
prosto z drogi
I każdy woła
Woła o ciacho
Wola o kawę
Woła o lody
Lodów i
ciastek
Cała
symfonia
Symfonia
smaków
Z lat
wydobytych
A każdy
deser
W deser że
hej
Raz nuta
Ojca
Raz nuta
Syna
Lecz zawsze
Ten wspólny
bieg
Zawsze to
wspólne
Zamknięcie
chwili
I zawsze ten
wspólny dzień
I
jagodzianki
I rosną
serniki
Rosną
makowce
Rosną rosną
Rośną keksy i torty
Każde się śpieszy
By apetycznie
Kolejny
Radosny dzień
Taki smaczny
Taki świeży
I taki dobry
że
Nic tylko
Jeść jeść i jeść
I Mariuszowi
rosną synowie
Każdy z nich
Z każdym
dniem
Ma nowy
dzień
I duma Tata
I duma Dziadek
Każdy z nich
Którąż to
Pójdzie
drogą
Aby codziennie
W swoim
zawodzie
Także
szczęśliwie
Móc spełniać
się
Czy też cukiernik
A może
piekarz
A może już
Inny fach
Dopiero
dzieci
Dopiero
przymiarki
Lecz kimże
będą
I co postanowią
I co
postawią
Na pierwszym
miejscu
Przy czym
codziennie
Zapragną
trwać
Album Zbigniewa Kaliszczaka
Archiwum Internetowe
Stanisław Józef Zieliński
Tekst
Stanisław Józef Zieliński








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz