sobota, 16 marca 2024

Może Polskie Ojcowskie Ciacho Ojcowską Firmę Dziadkowy Zew

 

Autorska Seria Poetycka

Złota Saga

Piekarzy i Cukierników Polskich

 

Może Polskie

Ojcowskie ciacho

Ojcowską Firmę

I Dziadkowy zew

Wejdzie w to wszystko

To Młode Pokolenie

 

Lata mijają

W Gdańsku 

Jak zawsze

Ulicą Długą

Dumnie przechadza się

Gdański Czas

A w Cukierni

W Cukierni Kaliszczak

Co dzień pękają

Granice Dnia

 

Ojciec budował

Wiódł myśl

Ku światu

Gdy skoro świt

A teraz dzieło

Przejmuje Mariusz

Nadzieja Rodu

I Filar Rodu

Syn

 

Prawie minister

I prawie premier

I mówi Ojciec

Ojciec nie tak

Lata minęły

I się zmieniłeś

I wcale nie jest

To anomalia

Razem z tą Twoją zmianą

Zmienił się także

I Twój cały Świat

Tylko dlaczego

Z takim uporem

Chcesz jednak trwać

W tym jednym

Jedynym miejscu

 

Lecz jakie wieki

By nie minęły

Nieważne ile

Ile masz lat

Deser do życia

Kupuje każdy

Kupuje każdy

Każdego dnia

 

Deser do życia

Oprawa chwili

I tyle chwil

Szczęśliwych chwil

Każdego dnia

Tyle nadziei

Ile deseru

Do życia masz

 

Mariusz spogląda

Cicho na kasę

Jak cicho idzie

Do grosza grosz

Jeżeli znowu

Grosza przybędzie

To i w Cukierni

Weselszy ton

 

I tak tydzień w tydzień

I tak codziennie

I nowy zamysł

I nowy sens

Tak dni mijają

Tak dziś budują

I tak dzień w dzień

 

I nowy sezon

Znowu turyści

Prawdziwy potok

Jeden wielki szturm

Cukiernia Kaliszczak


Każdemu po drodze

Każdy w Cukierni

Przeto prosto z drogi

I każdy woła

Woła o ciacho

Wola o kawę

Woła o lody

Lodów i ciastek

Cała symfonia

Symfonia smaków

Z lat wydobytych

Aż tyle nut

A każdy deser

W deser że hej

 

Raz nuta Ojca

Raz nuta Syna

Lecz zawsze

Ten wspólny bieg

Zawsze to wspólne

Zamknięcie chwili

I zawsze ten wspólny dzień

 

I rosną pączki

I jagodzianki

I rosną serniki

Rosną makowce

Rosną rosną

Strucle drożdżówki

Rośną keksy  i torty

Każde się śpieszy

By apetycznie

Rozpocząć swój kolejny

Kolejny 

Radosny dzień


I by usłyszeć że taki

Taki smaczny

Taki świeży

I taki dobry że

Nic tylko

Jeść jeść i jeść


 

I Mariuszowi rosną synowie

Każdy z nich

Z każdym dniem

Ma nowy dzień

I duma Tata

I duma Dziadek

Każdy z nich

Którąż to

Pójdzie drogą

Aby codziennie

W swoim zawodzie

Także szczęśliwie

Móc spełniać się


Czy też cukiernik

A może piekarz

A może już

Inny fach

Dopiero dzieci

Dopiero przymiarki

Lecz kimże będą

I co postanowią

I co postawią

Na pierwszym miejscu

Przy czym codziennie

Zapragną trwać

 

Ilustracje

Album Zbigniewa Kaliszczaka

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński 

 

 

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz