piątek, 22 marca 2024

Bo do tego Co tu rzec

 

Bo do tego co tu rzec

1 kwietnia Anno Domini 1964 
W Domu Małżeńskim
Pana Zbigniewa Kaliszczaka 
w prastarym Mieście Gdańsku 
przybył  Godny Kontynuator  Rodu - Mariusz 
wypełniając Cały Dom

Ogromną  Radością 
Obojga Rodziców 
i Całego Rodu Kaliszczaków.
Życzenia Urodzinowe 

Do Czcigodnego Jubilata
w Czas Sześćdziesięciolecia 
 nieprzerwanie  już  płyną 
ze wszystkich rodzinnych 
przyjacielskich  stron, 
także i od piszącego 
te słowa 









Musi być i Piekarz Dobry
A i dobry ma być Piec

By to wszystko

Dobrze poszło

Pomagałem sobie

I tłuczkiem

A i chochlą


Wtedy wiesz

I to wiesz na dobre że 

To  wszystko 

Będzie rosło 

I tak było z Tobą też

I od razu Mój Bobasie

Już od pierwszych dni poczęcia

Byłeś  pewnie w ekstraklasie

I było wszystko jak ulał

Było w przysłowiową  w dechę

Rosłeś rosłeś  rosłeś w  mig

Bogu na chwałę

Rodzicom na pociechę

Pod sercem  swojej Mamy

A kiedy już 

Na ten świat przyszedłeś

Oznajmiając nam  ten fakt

Płaczem radosnym

Tak mocno  porywała 

Ciebie do życia


Ta Twoja  Jubilacie Mariuszu

Bardzo bardzo silna wola

By już na tym świecie być

I w zaparte 

Co dzień iść

Tamten dzień 

1 kwietnia 1964 roku

Twoje Urodziny

Co roku jakiż to dla mnie

Radosny Dzień

I choć już wtedy 

Byłeś  ów Najmniejszy

To od razu przecież 

Taki bardzo Ważny

Najważniejszy

Przez całe lata

Doookoła Ciebie 

Kręci się 

Mój cąły Świat

Ale widzisz

Tak już to na tym świecie jest

Aby być naprawdę mężnym

I roztropnym 

I zwycięskim

To na progu

Naszego Ziemskiego Życia

Musi być ten

Sakrament Pierwszy

Święty Boży Polski Chrzest

I żebyś nie szedł samopas

I  żebyś nie szedł nie tędy

To czekały Ciebie

Z biegiem Twojego wieku

Kolejne Święte Sakramenty

Sakrament 

Pierwszej Komunii Świętej

Potem był  

Sakrament Bierzmowania

To był ów życiowy szlifDo każdego SakramentuStarannie przygotowany









Bo to przecież Wiara Nasza

Inaczej nie może być

Bowiem  tylko taką drogą

Od pokoleń

A ileż to tych 

Naszych pokoleń od początku

Jedna miara ho ho ho

Idzie Cały Kaliszczakowy Ród

Wierność Swej Wierze

Wierność Tradycji

Wierność swej Rodzinie

Tylko na takiej drodze

Łaskawy Bóg

Całą Mocą Naszej Bożej Wiary

 Błogosławi  Los i Dom

I Wszystkie Codziennie Drogi

Dopotąd w Rodzie  Kaliszczaków

Był rolnik cukiernik

Zegarmistrz i szewc

Ty w swoim impecie

Przekroczyłeś wszystkie granice

I w  żadnym 

Z tych rodzinnych zawodów 

Nie chciałeś być

Bo w żadnym z tych zawodów 

Nie byłeś Ty

Buntowałem się aż na to

Aż pochmurniał  cały Gdańsk
 

Bo zbyt tradycyjne 

I mało rentowne

I wylądowałeś tu gdzie chcesz

Jako menager w samym biznesie

Ale rad jestem z tego

Że ze szczerego serca

Przyprowadziłeś do Ołtarza

Swoją Połowę Świata

By razem w Imię Boże przyjąć

Tak jak Twój Ojciec

I tak jak Twój Dziadek

Ten Święty Nierozerwalny

Sakrament Małżeństwa

I tak jak Twój Ojciec

I tak jak Twój Dziadek

Jesteś temu Wierny

Daj Bóg niech Nasz

Kaliszczakowy Ród

Jak najmocniej się rozgałęzia

I z Twoim udziałem

I dobrze że wiesz

Do czego Synu

Służy to wiosło

Musi być dobry

I Piekarz i Piec

Aby to Ciasto

Mocno mocno rosło

Rosło z każdym dniem

A Ty Mój Kochany Bobasie

Już od samego poczęcia

Mocno mocno

Byłeś w ekstraklasie 


Tylko tak do przodu iść

I tak szedłeś szedłeś szedłeś

I tak mamy Twoje Mariuszu

Jubileuszowe Sześćdziesięcioletnie 

Urodziny

Trwajże w tym co wymarzyłeś

Trwajże w tym co zawsze chciałeś


Zawsze bardzo pewny swego

Dokąd kiedy i bez zwłoki

W ten swój czas należy iść

W ten swój czas należy iść 
I dopowiem jeszcze jedno
Lata coraz szybciej biegną
Zawsze o tym  dobrze wiesz
Zawsze u mnie 
Drzwi otwarte
I Ojcowskie 
Masz menu
Tak jak zawsze
Tak jest w Polsce
I tak zawsze 
W Naszym Rodzie
Bo w dobrym
Ojcowskim Domu
I inaczej nie może być

 


 

Redakcja

ILustracje

Archiwum Internetowe

Album Rodzinny

Pana Zbigniewa Kaliszczaka

Stanisław Józef Zieliński

Tekst ( poetycki zapis rozmowy

Z Rodzicem  Jubilata )

Stanisław Józef Zieliński

24. 03. 2024

 

 

wtorek, 19 marca 2024

Tu podczas lata Był zawsze tłok

 

Tu podczas lata


Był zawsze tłok

Panie Kelnerki

I zarazem Ekspedientki

A Każda

Owej gdańskiej urody

Pierwszy sort

Zwijały się 

Jak tylko mogły

By zamówione słodkości

Klienteli Cukierni

Cukierni Kaliszczak

Dostarczyć na czas

Zawsze zajęte były

Wszystkie stoliki

Wiadomo Cukiernia Kaliszczak

To marka i styl

A receptury ciast

Sekretny bank

Zawsze bardzo

Mocno strzeżony

I tradycyjny

I aktualny

 

W czas Jarmarku

Świętego Dominika

Gdy Ulicę Długą

Przemierzała codziennie

Ta turystyczna 

Falująca wezbrana  rzeka

Dosłownie

Głowa przy głowie

A właściwie to jedna

Jedna wielka  

Rzeka głów

Wtedy dostać się

Do Cukierni Kaliszczak

Zatrzymać się

Na ciacho

Na lody

Można rzec wtedy

Li tylko

Dla najbardziej upartych

Był możliwy wstęp

Dla iluż jednak

Musiało wystarczyć

Ów zapach ciast

Ów widok lodów

Ów widok tortów

I z tym ogromnym

Pragnieniem niedosytu

Musieli dalej iść

Bo taki kierunek

Turystycznej marszruty

Wyznaczał im ów

Falujący tłum

Postanawiali więc

Przyjść pod koniec dnia

Tuż przed zamknięciem

Cukierni Kaliszczak

Albo zaraz po otwarciu

Następnego dnia

Wtedy zamówią

Nieco więcej

I posiedzą nieco dłużej

Summa summarum

By dostać się

Do Cukierni Kaliszczak

Należało znaleźć

Sprzyjający czas

Tę niewielką lukę

Dla  siebie

I kto stąd odchodził


Spełniwszy swoje oczekiwania

Był z tego faktu

Li tylko bardzo rad

I tak Cukiernia Kaliszczak

Obrastała latami

W szacunek uznanie legendę

I w pamięci tak wielu

Po dzień dzisiejszy

W pamięci trwa

Wpisując się w te

Przebogate gdańskie dzieje

Szczęśliwi są jednak ci

Którzy dobrze znają

Tego miejsca smak

Smak porządnej

Polskiej Firmy

Firmy Cukiernia Kaliszczak

Dzisiaj jest to już li tylko

Słodkich wspomnień czar

Niezapomniany urok

Minionego lata

I nawet gdzieś słychać

Ów okrzyk ahoooooooooj

Pirata Andrzejka który 

Tu także 

Zachodził nie raz

A dziś już i Andrzejek Pirat

Piękna Legenda Gdańska

Dobrze mieć trochę lat

Bo o tym wszystkim

Można jeszcze

Tak autentycznie

Tak żywo pamiętać  


Ilustracje i tekst

Stanisław Józef Zieliński

20. 03. 2024  

  

 

poniedziałek, 18 marca 2024

 

Ach ten Łuck

Prastare Polskie

I prastare

Rusinowe miasto

Miasto tysiącletnie

Od wieków

Miasto zgody

I miasto tolerancji

Z Pustomytych

W obwodzie rowieńskiem

Do Miasta Łucka

Gnaliśmy co sił

Z Pustomytych gdzie

Byliśmy od czterech pokoleń

Gdzie było wiadomo że

W Rodzinie Kaliszczaków

Jest rolnik

I krawiec

I szewc

I tam naszej rodzinie

Czas był zawsze

Bardzo przyjazny


Bo i zegarmistrz

W naszym rodzie był

I nagle znienacka

Ta straszna pożoga

I ten pełen przekleństwa

Pełen buty i pogardy

A także i nienawiści

Wyrok band UPA

Lachy za San

Albo rezać Lachy



W Pustomytych

Hrabiego Prószyńskiego

Spalili dwór

Znienacka wymordowali

Pięćdziesięcioro  osób

Wobec tej groźby

Z Pustomytych

Uciekał każdy

Uciekał każdy

Kto tylko mógł

Niemcy wrogowie

Rosjanie wrogowie

I jeszcze wrogowie

Wrogowie Ukraińcy

Od lat sąsiedzi

Sąsiedzi najbliżsi

Do dzisiaj

Podziwiam Mamę

Za ten ogromny


Instynkt macierzyński

Zabrać na  konny wóz

Co tylko się da

I uciekać uciekać

Z tym wszystkim

Dopokąd jeszcze

Dopokąd jeszcze

Możliwy na to czas

Prastare polskie

I rusinowe  miasto

Miasto Łuck

W owy czas pożogi

Chroniło nas

Przed tym wszystkim

 

Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

19. 03. 2024