Osiemnasta i
Osiemdziesiątka
Moje Dwa Jubileusze
Oba do siebie mają
Jakże jakże blisko
Tylko
pomiędzy nimi
Tych trochę
lat
I cały
koncert dat
Pomiędzy
nimi
I ta harmonia
Zawsze wszystko
I zawsze wszystko gra
Jakoś tak
mocniej
I ten jeden jubileusz
I ten drugi
Jakby były w moim zyciu
Tylko dwa
I zgadza się
Te dwa wydarzenia
To te dwa moje
Słupy graniczne
To takie moje dwie
Latarnie morskie
Moja Osiemnastka
Gdy tylko co
Twardo w
swój zawód
Wchodziłem tak jak mogłem
A wszystko
co w dłonie
Nagle
chwyciłem
To było li
tylko
Słodsze niż
słodkie
Bo deser
przecież
Ma taką moc
I wciąga
I porywa w lot
I ma swój urokI ma swój
czar
I bez deseru
To nawet
choćby
Najlepszy
łyk kawy
To jednak nie jest to
I tak w mój
fach
Wchodziłem
po uszy

Im było trudniej
To krasiłem to wszystko
Coraz większym uporem
I jednocześnie
Na wierzch wychodziłem
Aż do własnej Cukierni
Przy Ulicy Długiej
I moich Pięciu Braci
Niejednokrotnie
Brało ze mnie przykład
Czy to ma sensI nieraz dyskretnie
Bolał ich nawet Mój niejeden sukcesI chcąc nie chcącBrali ze mnie przykład
Niejednokrotnie dociekając
Zbigniew Zbyszek
Przecież
wiadomo
Taki był zawsze
I tak jest dzisiaj
Ten nasz Braciszek
Ów Zbigniew Kaliszczak
I przyznam to i dzisiaj
Zawsze wiedziałem o tym
To ta
podstawa
Podstawa
także
Swoja
receptura
Nawet po ciemku
Rozpoznam
swoje ciasta
Bowiem w
każdym ciasteczku
Jest
przecież moja dusza
Mój wigor
Mój fason
I ta gorąc
Bardziej
gorąca niż blaszka
Tylko co wyjęta
prosto
Z gorącego
pieca
To ta Osiemdziesiątka
Jeszcze tak
niedaleko
I tak
niedawno że
Bliżej niż
blisko
Nie wiadomo
skąd
Nie wiadomo
jak
I jakoś tak
zaraz
Rodzina się
zeszła
A i jakoś dowiedział się
O tym wszystkim
Mój cały
rozległy
Cukierniczy
Gdański Świat
Zeszli się
Bracia
I zeszły się
Dzieci
I wszystko tak jakoś
Poszło tak samo
Nawet nie
pytając mnie
Co ja tak
naprawdę
O tym
wszystkim myślę
I zaraz mi
tu żem Nestor
I taki nagle
jestem zdziwiony
Bowiem tyle
lat
Osiemdziesiąt
lat
To ja nie
miałem
I nigdy i
nigdzie
Przeto pytam nieraz
Sam siebie w
lustrze
Czy to aby
jednak
Nie jakiś
żart
Może to
tylko dzisiaj
Mam tych
Osiemdziesiąt lat
I wszystko
choć do lat pięćdziesięciu
Powróci do mnie
Jeśli nie jutro
Zaraz
pojutrze
Ale i lustro
nauczyło się
Tej dziwnej
dyskrecji
W tych
czasach
I na moje
pytanie
Tylko z
odpowiedzią zwleka
Na to moje
pytanie
To ja nie
nalegam
A li tylko
cierpliwie
Już któryś
dzień czekam
A tymczasem
już
Dzieci mają Dzieci
I każde ma
już też
Swoją drogę
I tak już
W ten tak
dziwny sposób
Z każdym
dniem wrastam
W te Moje Lata Osiemdziesiąte
Coraz dalej
i dalej
Jest jednak i to pocieszające
Deser mój
Mimo tylu moich
Cukierniczych lat
Zawsze jednak
Jest taki sam
Albowiem kiedy deser zanika
To przecież nie masz
I cukiernika
A na to trzeba ho ho
Jeszcze co najmniej
Co najmniej
Sto Lat
Archiwum Internetowe
Archiwum Domowe
Bohatera tekstu
Stanisław
Józef Zieliński
Tekst
Stanisław Józef Zieliński
4.12.2022






















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz