I tak zaczynało się
Na tym Naszym
Polskim Zachodzie
To Nasze Kaliszczakowe
Po świecie wędrowanie
Każdy jakoś
dorastał
Dojrzewał do
tej swojej
Samodzielnej
drogi
Gdy dzisiaj
To tak jak w
tej baśni
O Lechu
Czechu i Rusie
Bowiem każdy
z Moich Braci
Inną Stronę
Świata obierał
Andrzej
swoją przystań
Znalazł w Szczecinku
Janusz
zatrzymał się
W Koszalinie
Mirosław
Jerzy w
Gdyni
Ryszard w
Gdyni Orłowo
I ja
Zbigniew w Gdańsku
I każdy
znalazł tam
I swoją basztę
I swój
bastion
I swoją
placówkę
I swoje Westerplatte
I z czasem
wrastał
W to
przekonanie że
Jest już tam
od zawsze
I wypisz
wymaluj
Wszyscy
cukiernicy
I wszyscy
piekarze
I z czasem
każdy
A klientela
gorliwa i wierna
Na nikogo
innego
Nie chciała
nas
Wymienić
nigdy
I tak ta
profesja cukiernik
Cukiernik i
piekarz
Kaliszczakowe
Pokolenie
Jeśli nie
tak stanowczo
Przede
wszystkim
To mimo
wszystko
Choćby tak
delikatnie
Tak
kurtuazyjnie
I mimochodem
Cóż rzec
patrząc
Na to wszystko
I Mój Ród który
Na Naszych
Polskich Kresach
Wiódł jak w
zacisznym zaścianku
Życie
dostatnie spokojne
I sielskie i
anielskie
Bóg nas
doświadczył
Tym
strasznym kataklizmem
Przez tą straszną wojnę
I
jednocześnie ratował nas
Pieczołowicie
chronił
A potem z tego Pociągu
Z Pociągu z
Kresów
Wypuszczał
nas
Na ten
zupełnie nieznany
Ale i
zupełnie nowy świat
Jak ze
swojej Arki
Swój cały
inwentarz
Wypuszczał
Noe
Zaświeciła
tęcza
Triumfalnym
zwycięskim łukiem
Zwiastując czas
Czas Nadziei
Czas Pogody
Ojciec gdy
zaraz
Z frontu
wrócił
Zadbał o
wszystko
I także o to
By
Kaliszczakowy Ród
Nawet w
jednym ułomku
Nie był uszczuplony
I tak był
umocnił się
Sześcioosobowy
skład
Gdyby nie ta
wojna
I gdyby nie
ten front
To może i
byłoby nas tylu

Ilu jest Apostołów
W Skladzie Apostolskim
I mówię to
jako
Jako żart i
nie żart
Ojciec
Wołyński Chłop przecież
Już od
urodzenia
Rękę do pługa miał
A i do
uprawy
Bo to przecież to
Niezawodne polskie
Gorliwe
serce
I tak w tylu
trudach
Razem z Mamą
Przenieśli
nas
Przez te
lata
Niezwykle
niebezpieczne
Niezwykle
trudne
W każdej
chwili dnia
Niechże te
słowa
Wobec Nich
I jest to moje zawezwanie
Do Naszych
Wszystkich
Kaliszczakowych
Pokoleń
W każdym dniu
Niech zawsze bęzie silne
Niech zawsze będzie mocne
I niech Wdzięcznością
Wobecv Moich
Obojga Rodziców
Niech trwa trwa i trwa
Ilustracje
Archiwum Internetowe
Archiwum Zbigniewa Kaliszczaka
Stanisław Józef Zieliński
Tekst
Stanisław Jozef Zieliński


















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz