wtorek, 22 maja 2018

Gdzie jest ta Cukiernia z Szyldem Kaliszczak w Gdańsku przy ul. Długiej

Gdzie ta Cukiernia
Z szyldem
Kaliszczak


Gdzie ta Cukiernia
I gdzie ten czas
Z szyldem
Kaliszczak
W Gdańsku
Przy ulicy Długiej
Jest kamienica
I jest ten sam
Trakt
A tu gdzie
Cukiernia Kaliszczak
Wszystko jest nadal
Tak strasznie puste

Senior
Zbigniew Kaliszczak
Już prawie
Tędy nie chodzi

Choć dalej
Włodarz
I dalej
Człowiek Gość
Bo przecież tu jest

Tyle historii
Całe dziesiątki lat
Całe dziesiątki lat
Biegnące wprost
W jakieś potworne
Straszne zapomnienie

I ja wspominam
Ten dobry czas
Czas prosperity
I niejedną kawę
Wypukły menisk
Na kawie był
Bo kawa była
Z puszystą śmietanką
I super deser
Że tylko jeść
I tylko żyć
I to był ten dobrze
Powitany dzień
Z Mistrzem nad mistrzami
Mistrzem Cukiernikiem
Zbigniewem Kaliszczakiem

 
















A i to słowo
Jakże serdeczne
I jakże ciepłe
Jakże życzliwe
Zawsze te same
Że co Cech to Cech
I zawsze to zatroskanie
Że Piekarze
Że Cukiernicy
Winni być jednym
Jednym prężnym
Środowiskiem
Bo w rozproszeniu
Wszystkich rozłoży
Obcy kapitał
I nawet dni
Nie zdążysz policzyć
Jak to wszystko przejmie
Za grosze
Za łapu capu
Jak popadnie

I będą jakieś
Jakieś substytuty
Jakieś mrożonki
Mimo że gorące
To li tylko
W piecach
Odgrzewane
I naród w pośpiechu
To nawet kupi
Bo cóż że gorsze
Bo cóż że nie nasze
Dla narodu to ważne
Że jest ździebko tańsze

I nawet nie masz

Zawodowej szkoły
Gdzie nasi uczniowie
Poznawali swój fach
Kto nam zgotował
W Polsce taką wojnę
Że wszystko dla nas
Pod prąd i pod wiatr

I byli radni
I byli posłowie
I nawet czasem
Był w Gdańsku
Ktoś z rządu
I chyba nawet każdy

Każdy z nich
Miał polską głowę
I każdy nawet
Gdy doszło do spotkania
Nawet coś zapisywał
I coś przyobiecał

Ale jechał do Warszawy
Tą swoją limuzyną
A że był upał
To okno było otwarte
I wiatr wszystko wywiał
Z głowy wywiał
A kto z nich miał czas
Ażeby szukać
Gdzie i na której
To było kartce
I zostawało już tak
Tak zostawało
Jak dotąd było
A nowy okupant
Rozgniatał nasz
Rodzimy Polski Rynek
I szedł szedł i szedł
Na całość

I dzisiaj efekt
Tych rządów
Gdzie tylko spojrzysz
Hipermarkety
I tylko gdzieś na obrzeżach
Resztki relikty
Nasze jeszcze prawdziwe
Jakże ekonomicznie
Mocno przygniecione
I jakże słabe kondycyjnie
Polskie Cukiernie
I Polskie Piekarnie
I tak już chyba
Na zawsze zostanie
I wprost 
Beznadziejnie słaba
Kondycja Cechu

Gdzie my jesteśmy
I co robimy
Przecież i w Gdańsku
Jest już tą 
Normalną normą
I jakże często
Jest taki dzień

Że oto nagle

Zamyka się raz
Na zawsze
Nasz Polski Sklep
I to sklep 
Z jakże
Bogatą historią




O tempora
O mores
Co za rządy
Co za obyczaje
Co za czasy
Tak w pień
Wycinać nasze
Polskie Rzemiosło
Którego nie mógł
Tak skutecznie rozłożyć
Ani Hitler ani Stalin
Mówią komuna komuna
Każdy komuną dziś
Gębę wyciera
Ale były przecież
Nasze polskie statki
I były przecież

Nasze Polskie Stocznie
Nikt nam tego nie grabił
Nikt za bezcen tego
Obcym nie oddawał
W imię dzikiej prywatyzacji
Nie zabierał











Wychodzę Nad Zatokę
Nad naszą Gdańską Zatokę
I patrzę
I wyglądam
Kiedy znowu zawieją
Kiedy znowu groźnie
Grzywami fal wzburzonych
Na cały świat zawyją
Kanciarzu bez krzty
Bez krzty szacunku
Co zagrabiłeś w pogoni
Za mamoną
Raz na zawsze


Skutecznie 
Oddaj
Gdzie ta Cukiernia
I gdzie ten czas

Z szyldem 
Kaliszczak
W Gdańsku
Przy Ulicy Długiej
Jest kamienica
I jest ten sam
Trakt
W sezonie jakże zawsze
Pełen ludzi


Cukiernia
Kaliszczak
Wszystko jest nadal
Takie strasznie
Puste

Ilustracje
Archiwum Internetowe 
Stanisław J. Zieliński
Tekst
Stanisław J. Zieliński
23.05.2018 R